środa, 16 lipca 2014

Rozdział V

Patrzcie notka~! Yaaaaay!!!! Nareszcie przycisnęłam siebie ( z dużą pomocą Ayanami ) i walnęłam głową w klawiaturę, by się rozkręcić! Zaczynamy!

Zimne krople deszczu spływały mi po policzku. Nie zamierzam wracać do domu, jeśli ON tam dziś śpi. Siedziałam na brzegu zapomnianej, leśnej rzeczki. Zawsze tu przychodziłam. 3 km dalej potok kończy się, o dziwo, wodospadem. Prąd jest tam tak rwący, że nadleśnictwo zakazało dochodzić do niego. Ściana wody opatulona wielkimi głazami stwarza wielkie zagrożenie dla ludzkich żywotów. Najśmieszniejsze, iż bardzo blisko poprowadzona została droga. Znam wiele tez o przekleństwie tego miejsca. Mnóstwo osób zginęło na zakręcie, który zaczyna się idealnie z początkiem wodospadu. Jest to także jedyny widoczny odcinek rzeki. Wszystko obrasta 16 km kilkusetletnich, ogromnych drzew. Chodzą plotki o tajemniczym miejscu, w którym znajduje się przejście do świata Shikich. Według mnie to bzdura. 

- Pora wstać - szepnęłam tylko po to, by udawać, ze ktoś siedzi przy mnie.
Nazbierałam pięknych, dzikich kwiatów o białoróżowej barwie. Podobnych do mych włosów... Ruszyłam na północ, w stronę wodnej ściany. Na samym czubku położyłam kwiaty i poczęłam się modlić. Nie zapomnę o cioci Helen i tym, co dla mnie zrobiła. Uratowała mi życie. 
Miałam 14 lat. Ciocia zabrała mnie i moje rodzeństwo na przejażdżkę krajoznawczą. Kierowaliśmy się do jednego z parków, do którym można dojechać tylko drogą przy rzece. Z bezchmurnego nieba został tylko odcień błękitu w ciężkich kroplach. Pioruny powiększały się, tak jakby rywalizowały, który wygląda groźniej. Auto wpadło w poślizg na zakręcie. Uderzyliśmy o półkę skalną i wpadliśmy w wodę. Rodzeństwo i Helen z łatwością mogli się wydostać. Mi zacięły się pasy. Ciocia to zauważyła i starała się mnie uwolnić. Wnętrze auta napełniała woda. Cioci udało się mnie uratować, lecz ona sama straciła powietrze w płucach i utonęła.... Nigdy nie zapomnę jej szczęśliwych oczu, ponieważ my się uratowaliśmy. Mogłam zginąć zamiast niej... 
- Co ty tu robisz? - usłyszałam męski głos. Ton był kompletnie pozbawiony uczuć.
-J-ja tylko... - obejrzałam się i zobaczyłam Tetsu - Staram się nie zapominać o cioci...
- Rozumiem. Przepraszam, że przeszkodziłem ale jesteś przemoczona. Sądziłem, że wpadłaś do wody - gdy to mówił zobaczyłam zrozumienie w jego oczach. Musiał stracić kogoś bardzo ważnego.
- Nie przepraszaj, bo nie masz za co. Dziękuję za troskę. Siedziałam nad rzeką, gdy padało. Dlatego tez jestem mokra - uśmiechnęłam się. 
-Hmmmm... To nie zmienia faktu, że masz przemoczone ubrania. Chodź do mojego domu - zdziwiłam się - To tylko kawałek drogi. 
Skinęłam głową a on podał mi swoją bluzę. Założyłam ją i zaczęło mi się robić ciepło. Ruszył ścieżką, która  prowadzi w las za wodospadem.
 ***
 Po 10 minutach dotarliśmy do dużego, piętrowego domu. Tetsu wyciągnął klucze z kieszeni i otworzył mi drzwi.
- Proszę wejdź. Skieruj się na górę. Pierwsze drzwi po prawo, znajdziesz tam ciuchy mojej siostry. Powinny pasować. Ja rozpalę w kominku i zrobię coś do jedzenia - patrzył mi prosto w oczy.
- Nie musisz. Naprawdę, dziękuję za starania ale to i tak już bardzo dużo - uśmiechnęłam się ale on pokręcił głową.
- Wiem, że twoim ojcem jest Jackson. Współczuje. To nie jest człowiek tylko bestia. Zależy mu tylko na sobie i... 
- I ma pokręcona wizję świata. Wie, że Shiki mogą go z łatwością wykopać i broni się przed tym - urwałam mu.
- Czyli się rozumiemy. W pokoju siostry jest łazienka w najlepszym stanie. Umyj się i przyjdź do salonu - w skrócie powiedział o rozmieszczeniu pokoi i poszedł do kuchni.
Dom sprawiał wrażenie ogromnego ale przytulnego. Stałam w przedpokoju z małym kominkiem i sofą naprzeciwko niego. Na ścianie obłożonej kamieniami wisiała szafka na kurtki i płaszcze a obok niej mniejsza z butami. Weszłam po dużych, drewnianych schodach i weszłam do schludnego pokoju z dwuosobowym łóżkiem. W koncie stała jasna szafa. Otworzyłam ją i wybrałam czarną,prosta sukienkę. Obok łóżka zauważyłam otwarte drzwi do łazienki. Nalałam wody do wanny, rozebrałam się i spojrzałam w lustro. Zobaczyłam to co zwykle. Brzydką, mizerną twarz z brzydkim i mizernym ciałem. Byłam płaska jak półka na książki, która ugina się pod ich ciężarem. Ehhhh... Zanurzyłam się w parującej wodzie. Poczułam się odprężona i... bezpieczna. Po raz pierwszy od bardzo dawna. Wzięłam do ręki małe, różowe mydełko o zapachu... Żurawinowym. Miło i pięknie pachnie. Wymyta do błysku moich chudych ud, ubrałam się i zeszłam na dół. W salonie, na ślicznym stoliku poukładano jedzenie. I to nie jakieś jedzonko tylko najprawdziwsze japońskie. 
- Mam nadzieję, że lubisz taką kuchnię - powiedział wciąż chłodnym tonem.
- Uwielbiam. Pochodzę z Japonii i pamiętam Dango robione przez mojego tatę... - ucichłam, a łzy zebrały mi się w oczach.
- Siadaj, zjedź coś i możesz płakać - uśmiechnął się.
***
 - To wszystko było przepyszne. Dziękuję - spojrzałam na niego. Kompletnie go nie znam a czuje, że jest dla mnie bardzo ważny i chce z nim codziennie jeść taką kolację. Codziennie ubierać jego bluzę i codziennie patrzeć w jego oczy.
- Heh nie masz za co - zaśmiał się - Możesz mi powiedzieć dlaczego zrobiło ci się smutno?
- N- nie ważne - próbowałam się wykręcić.
- Może jednak? Nie chce wyjść na idiotę, który wtyka nos w nie swoje sprawy ale przyznam szczerze, że to mnie zaciekawiło - starał się mnie przekonać i udało mu się to.
- Po prostu bardzo tęsknie za swoim tatą. Umarł, gdy miałam 9 lat. Można powiedzieć, że dosłownie, ponieważ zginął w dzień moich urodzin - posmutniałam.
- Przepraszam nie chciałem przywoływać tak złych wspomnień - widać było żal na jego twarzy. 
- Nie przepraszaj. Kiedyś muszę to z siebie wyrzucić a przyszedł dobry moment - chyba zauważył, że tylko udawałam uśmiech - Wracając do historii. Na urodziny bardzo długo męczyłam rodziców o pewną lalkę. Tata obiecał, że ją dostanę. Cieszył się z mojego, i to widocznego, szczęścia. Pracował do późna w swojej firmie. Żyliśmy w górnej warstwie społecznej. Olbrzymi dom, pieniądze, najlepsza szkoła i w dodatku niesamowicie kochający rodzice. Nie wiem czemu pragnęłam więcej. Ojciec wrócił po 21. Czekałam na niego i oczywiście prezent, lecz on przyszedł bez lalki. Płakałam i zdenerwowałam się na niego. Rozmawiał z mamą i tłumaczył, że w każdym sklepie wyprzedano ten model. Obiecał też, że pojedzie 180 km do fabryki zabawek swojego przyjaciela. Pocieszył mnie, lecz nie na długo - siorbnęłam pysznej, zielonej herbaty z dodatkiem aronii - Następnego ranka obudził mnie płacz mamy. Poszłam do salonu a  ona siedziała na ziemi i patrzyła w telewizor powtarzając " Nie, nie, nie ". Patrzyłam w ekran i nie mogłam uwierzyć - łzy same płynęły mi po policzkach - Ujrzałam zgniecione, spalone auto w małym strumyku. Prezenterka opowiadała o śmierci znanego i szanowanego polityka oraz właściciela firmy - Reiji'ego Hamada.
Tetsu objął mnie jego silnymi rękoma. Nic nie mówił i chyba wiedział, że słowa nie są dobrym pocieszeniem.
Wtuliłam się w niego i powoli przestawałam płakać.
- Nie martw się - drewno w kominku przyjemnie strzelało - Wiem, że to zabrzmi idiotycznie ale nie możesz się obwiniać. Znam to historię. Podobno twojego ojca zabił Shiki. I że to był zamach.
Moje serce poczęło bić szybciej. Skąd on może to wiedzieć?! Nikt o tym nie słyszał prócz moich najbliższych.
- Spokojnie. Nie sądzisz chyba, że wiesz o mnie wszystko? - zrozumiałam wtedy.
- Jesteś Shiki! Wiedziałam! - odsunęłam się od niego i spojrzałam na spokojną twarz.
- Tylko nie masz pojęcia kim tak naprawdę - uspokajał mnie - Proszę, nie mów nikomu. 
- Nie powiem. Nigdy. Nie miałam takiego zamiaru. Popieram was tak jak mój ojciec - podał mi dłoń i pomógł wstać - Więc opowiedz mi, kim tak naprawdę jesteś. 
Kiwnął głową.
- Tylko nie teraz - uśmiechnął się - Musisz wracać. Nie chce wkurzonego Jacksona w moim domu.

4 komentarze:

  1. HUUUURA!!!
    Yami kocham cię że wróciłaś!
    Ayanami kocham cię za to że darłaś się na naszą troszkę leniwą Yami!
    Heh ok do rzeczy. Yami jestem pod wrażeniem! Ale się wyrobiłaś jeśli chodzi o styl pisania! Przyznaj się kto Ci pomagał :P
    Kocham Kimi-chan ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu sądzisz, że ktoś mi pomagał? Przysięgam, że wszystko napisałam sama! Natchnęło mnie po misce pysznego rosołku ( zagryzanego czekoladą :3 ). Tak się " rozkręciłam " z ta opowieścią, że jestem gotowa na dużo więcej!! ( rosołek też się zalicza hehehe )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no słuchaj! Masz lepszy styl, i to chyba twoja najdłuższa notka! Macie z Ayanami pierwszą fankę (czyt. MNIE! :D). Hmm... narobiłaś mi smaka na rosołek :P
      Kiedy wyjdzie rozdział 6? :)
      Kimi-chan

      Usuń
    2. Szóstka już zależy od Ayanami :D Minus jest taki, że znów wyjeżdżam i nie wiem czy napiszę rozdział 7 w terminie. Może uda mi się dorwać jakiegoś laptopa :P

      Usuń